Luźne rozważania na temat wojsk antybolszewickich w Rosji
Tematem tej notki będą zmagania bolszewików z białymi generałami. Historia zmagań nie jest jakoś specjalnie długa, bowiem ostatnia bitwa rosyjskiej wojny domowej datowana jest na listopad 1920 roku (Syberia została całkowicie podporządkowana w 1922 r. ale nie było zbyt wielu efektownych walk, więc pomijam ją). Podczas rosyjskiej wojny domowej, wiele ruchów antybolszewickich ruszyło na krucjatę przeciwko bolszewikom. Były to ruchy które łączyła nienawiść do reżimu komunistycznego, do pewnego stopnia reakcyjność w działaniach (w kwestii gestów żadne z ugrupowań nie ogłosiło chęci restauracji caratu) oraz niechęć do państw powstałych w wyniku rozpadu imperium rosyjskiego i podbojów II Rzeszy oraz jej gwałtownego upadku. W każdym razie, większość ruchów opierała się na oficerach, jako sile napędowej antybolszewickich ugrupowań. Należy podkreślić co prawda, że bardzo wielu oficerów zadeklarowało się po stronie czerwonych, po części ze względu na szeroko pojęty patriotyzm, który nakazywał im wspieranie Rosji niezależnie od jej władców, apolityczność armii (wartym zapamiętania jest to, że oficerowie zawodowi w przeciwieństwie do Niemiec postbismarckowskich nie zajmowali zazwyczaj głosu w debatach politycznych), terror, brak innych umiejętności, które mogli wykorzystać, obawy co do emigracji na Zachód.
Najważniejszym ruchem są Siły Zbrojne Południa Rosji. Było to ugrupowanie powstałe w 1918, które latem 1919 r. miało pewne szanse na zniszczenie bolszewików (rozkaz 08878, dyrektywa moskiewska). W sferze deklaracji pozostawało ono niejednoznaczne. Denikin, głównodowodzący od śmierci Korniłowa (kwiecień 1918) wydał w styczniu 1919 dekret w którym rząd jego wojska (celowo używam takiego stwierdzenia, gabinety cywilne pełniły u Białych rolę paprotki, dopiero Wrangel próbował swój gabinet zaktywizować) uznawał dekrety Rządu Tymczasowego. Jak pisze Pipes (Rosja bolszewików, s. 86) pod naciskiem Brytyjczyków poszedł dalej i ogłosił publicznie swoje cele polityczne. Były to przede wszystkim: zniszczenie bolszewizmu, zwołanie Zgromadzenia Ustawodawczego (rozpędzonego przez bolszewików w 1918 r.), decentralizacja władzy i gwarancja swobód obywatelskich. Jeśli chodzi o kontakty z zagranicą to Denikin uznawał zasadę nieuznawania tworów powstałych na gruzach imperium rosyjskiego podczas okupacji niemieckiej (przypomnijmy sobie hasło „jedna i niepodzielna Rosja”, Nowak, Polska i trzy Rosje, s. 113) Jedynym wyjątkiem była Polska, na istnienie której zgadzał się Denikin chociaż jasno stwierdzał, że przyszłą rosyjsko-polską granicą powinna być granica Królestwa Polskiego. Było to stanowisko rzecz jasna nieakceptowalne dla Polaków co było przyczyną braku pomocy dla wojsk Denikina przez Piłsudskiego. Niektórzy mówią nawet o pogrzebaniu przez Piłsudskiego szans na odbudowę niekomunistycznej Rosji, poprzez wstrzymanie ofensywy na wschód pod koniec 1919 r., co pozwoliło na przerzucenie jednostek Armii Czerwonej na front południowy (Pipes, Rosja bolszewików, s. 129-131).
Nową jakością było przejęcie władzy przez barona gen. Wrangla w kwietniu 1920 r. W tym momencie sprawa antykomunistycznych Rosjan byłą przegrana. Uciekinierzy którzy obawiali się o swoje życie jak i regularne wojska Denikina kierowały się do Noworosyjska, licząc na szybką ewakuację do Stambułu. Wrangel stanął przed trudnym zadaniem – jak wygrać przegraną już walkę? Jednym z ciekawszych pomysłów było przekształcenie Krymu, w tej chwili najważniejszego terytorium w swego rodzaju „Tajwan”. Smutną różnicą było to, że rząd Wrangla był praktycznie zdany sam na siebie i nie mógł liczyć jak Chińczycy na pomoc w utrzymaniu rządów. Jeśli chodzi o chłopów, siłę, która pobudzona mogła by obalić bolszewików, komisja senatora Glinki próbowała rozwiązać problem podziału ziemi. Podział ziemi, był marzeniem chłopów od czasów conajmniej reformy rolnej Aleksandra II. Przez dziesięciolecia chłopi wierzyli w dobrego batiuszkę cara, który wyrzuci szlachtę z posiadłości ziemskich. W czasach Dum, rozwiązywanych i wybieranych na życzenie Mikołaja II, sympatie przeniosły się na główne ugrupowania socjalistyczne (socjalrewolucjonistów, czyli eserów i mienszewików) i parlamentarzystów by tuż po rewolucji bolszewickiej przenieść się na partię bolszewicką i Lenina, którzy pozwolili na zagrabienie ziemi (proces wypędzania będących poza mirem, wspólnotą gminną i szlachty zaczął się wcześniej, bolszewicy wykorzystali rozprężenie i skierowali całkowicie uwagę chłopów na zajmowanie pól). Wrangel, chciał pobudzić patriotycznie chłopów, obiecując im sprawiedliwy podział ziemi i przyznanie im prawa do ziemi w świetle prawa, przez drogę wykupu. Było to szlachetne posunięcie, niestety jak sam Wrangel zauważa w pamiętnikach (szerzej o dekrecie ziemskim w pamiętniku Wrangla, t. II, s. 75-103), było to posunięcie spóźnione i należało za to się wziąć w momencie którym wojska białych były 400 km od Moskwy (pamiętniki, t. II, s. 99). Z drugiej strony należy zauważyć administracyjną niemoc białych – ich panowanie w terenie obejmowało głównie tylko miasta i strefę przyfrontową, wieś poza rekwizycjami była albo opanowana przez miejscowych zielonych, albo całkowicie obojętna na wojnę domową. Biali uciekali się do mianowania przedrewolucyjnych urzędników na terenach zajmowanych przez nich, ale ze względu na płynność panowania był to krok niewiele dający. Warto tak na marginesie porównać to z rządami bolszewickimi, które po przełamaniu strajku urzędników tuż po rewolucji usadziły się w miastach i próbowały opanować wieś (polecam przeczytanie o kampanii Tuchaczewskiego, w tej kampanii planowano m. in użycie gazów bojowych!).
Opisywanie innych ruchów mija się z celem, Komucz i Kołczak zasłynęli raczej z represyjności rządów a ich teren działań był drugorzędny i nie należało zakładać, że siły Kołczaka dojdą do Moskwy. Ruch Judenicza był armią bez państwa, dodatkowo dzięki „mediacji” Kołczaka, udało się zaprzepaścić szansę ataku sił fińskich na Piotrogród.
Podsumowując, ruchy białych nie były reakcyjne, były raczej zbyt mało rewolucyjne, w stosunku do czerwonych, którzy ideologicznie wygrywali panowanie nad masami rosyjskich chłopów. Inną przyczyną porażki białych była bierność w czasie rewolucji październikowej. Gdyby Kiereński przekonał do siebie oficerów, albo nie doszło do „puczu” Korniłowa to można by przypuszczać, że sytuacja w Piotrogradzie szybko zostałaby opanowana. Niestety, historia potoczyła się nam znanym dobrze torem…
Upadek Rzymu
Wśród szeroko pojętej opinii publicznej pojawiają się różne tezy upadku starożytnego Rzymu. Od w miarę sensownych chociaż niewiele tłumaczących hipotez jak najazd barbarzyńców (których wg. najnowszych badań nie było aż tak wielu), do paraliżu administracyjno-wojskowego państwa, do bardziej nieprawdopodobnych, poprzez budowę rur z ołowiu (ctrl-f ołowiu) do upadku obyczajów i mitycznego socjalu.
Socjal w republice rzymskiej i cesarstwie miał ZUPEŁNIE inny charakter niż ten który my znamy. Przede wszystkim, socjal albo „socjal” należał się tylko proletariuszom rzymskim ( nie mylić z plebsem, tj. „drobnomieszczaństwem”), którzy byli pozbawieni ziemi a co za tym idzie dochodu. Po drugie, socjal nie miał charakteru państwowego do II w. p.n.e , bowiem to nobilowie wydawali żywność swoim klientom (można to potraktować jako zapowiedź feudalizmu, chociaż to nie jest średniowiecze). „Socjal” nie był wydawany z byle przyczyny – proletariat mógł się stawić na zgromadzenia, na których przegłosowywano ustawy. W końcu II w. p.n.e pomoc przejęło państwo, wprowadzając sprzedaż taniego zboża a w I w. p.n.e. wprowadzono rozdawnictwo zboża za darmo (1).
Po krótkiej definicji socjalu czas na wyjaśnienie dlaczego Rzym nie mógł upaść przez socjal. Powodami przyjmowanym przez większość historyków (a nie przez większość korwinistów) są (2):
- Upadek władzy centralnej – od 235 r. tj. od śmierci Sewerusa Aleksandra, żaden cesarz nie był utrzymać władzy na dłużej niż kilka miesięcy bez pojawienia się konkurentów do władzy. Wszystko to powodowało chaos w administracji, wojny domowe w imperium które je wyniszczały oraz umożliwiały najazdy barbarzyńców
- Psucie monety – kolejni cesarze z premedytacją psuli monetę
- Najazdy barbarzyńców ORAZ Sasanidów – obydwa czynniki wymagały mnóstwa uwagi i wojska które było zazwyczaj wykorzystywane w walkach wewnętrznych
- Nowa religia – chrześcijaństwo było pacyfistyczne do czasu stania się religią dominującą w cesarstwie (czyli do czasów Konstantyna Wielkiego). Osłabiało morale wojska i powodowało napięcia w miastach między poganami a wierzącymi w nowego boga (do VI wieku naszej ery, konkretniej do czasów Justyniana).
- Konflikty między dowódcami a cesarzami – wystarczy przypomnieć smutną historię Aecjusza i jak skończył.
Wszystko to powodowało że zarządzanie i utrzymanie cesarstwa rzymskiego było bardzo trudnym zadaniem, którego stopień komplikacji z dekady na dekadę rósł. Nieprawdziwe są tezy o „socjalu” rujnującym Rzym, wydatki na żywność nie były aż tak wysokie (przypomnę że handel zbożem z Egiptu a potem z Tracji kontrolowało państwo od czasów Augusta), tak samo jak nie są prawdziwe tezy o upadku obyczajów w Rzymie (ale to temat dla kogoś kto zna się na obyczajach republiki rzymskiej i cesarstwa).
Bibliografia
1. Jaczynowska Maria, Historia starożytnego Rzymu, Warszawa 1986, s.118
2.Ziółkowski Adam, Historia powszechna – Starożytność, Warszawa 2009, s. 866-914
Irlandia 1910-1916
Na początek – kilka słów wstępu zaczynającego się od średniowiecza (bo inaczej się nie da)
Historia podporządkowania Irlandii przez Anglię a następnie Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii zaczyna się od 1171 r. kiedy to Henryk II ląduje na zielonej wyspie i przyjmuje hołd lenny. Jest to data znacząca tylko i wyłącznie na papierze bowiem zależność Irlandii od Anglii była luźna. Prawdziwym przełomem, albo „rewolucją” w stosunkach irlandzko-angielskich jest osadzenie wicekróla w Dublinie przez Henryka VIII oraz reformy religijne.
Proces podboju Irlandii trwał wieki, w 1603 kapituluje Hugh O’Neil co uznaje się w historiografii zachodniej za zakończenie podboju i początek kolonizacji Irlandii. Ostatecznym rozstrzygnięciem jest jednak wyprawa Olivera Cromwella na Irlandię w 1649 r. podczas której zginęło 600 tysięcy ludzi co stanowi jedną trzecią ludności Zielonej Wyspy. Wprowadzono antykatolickie prawa, starano się uzależnić irlandzką gospodarkę od angielskiej.
W okresie o którym mowa w notce, prawa te zostały w zdecydowanej większości zniesione i należały do pradawnej przeszłości, która była zdecydowanie niechlubna dla Imperium Brytyjskiego. Nadal jednak większość urzędów sprawowali Brytyjczycy – w 1911 r. na 17 sędziów Sądu Najwyższego było tylko trzech irlandzkich sędziów a tylko tysiąc z 5000 sędziów pokoju stanowili rodowici mieszkańcy Irlandii.
Od 1910 r. można mówić o przejściowym ustabilizowaniu się sytuacji – trwa ten stan do 1912-1914, kiedy wybucha kryzys związany z Ochotnikami Irlandzkimi i odwlekaniem autonomii. Dodatkowo też rządy torysowskie blokują ustawy o autonomii Irlandii, co doprowadza do spadku popularności Partii Irlandzkiej w parlamencie brytyjskim. Liberałowie którzy wygrali podwójne wybory w 1910 r. zostali zmuszeni (ich koalicja opierała się na Partii Irlandzkiej) do wprowadzenia home rule dla Irlandii. Odpowiedzią ze strony protestantów w Irlandii były protesty w Belfaście oraz głośno rzucane hasła o buncie w razie wprowadzenia tejże ustawy w życie a także incydent w Curragh gdzie generał i 57 oficerów odmówiło wykonania rozkazów. Wszystko zapowiadało się na to że w razie wprowadzenia autonomii dla Irlandii mniejszość protestancka, silnie związana z Wielką Brytanią, będzie conajmniej głośno protestować jeśli nawet nie przejdzie do poważniejszych czynów takich jak akcja zbrojna.
Wybuch I Wojny Światowej, o dziwo został przyjęty z entuzjazmem przez Irlandczyków. Łączyła ich przyjaźń z Francją i pewna sympatia do Wielkiej Brytanii, wzmocniona zapewnieniami o home rule której miało być wprowadzone po wygranej wojnie. Jednakże nie wszyscy ulegli tym nastrojom, i po wprowadzeniu poboru powszechnego wzrosła niechęć do Wielkiej Brytanii – Irlandzkie Bractwo Republikańskie rozpoczęło prace nad planami powstania – Roger Casement i członkowie komitetu wykonawczego tejże partii poinformowali profesora Eoina Maca o planowanym wybuchu powstania w Niedzielę Wielkanocną 1916 r.
Powstanie trwało od 24 do 30 kwietnia, zginęło w nim 500 osób. Powstanie miało jednak duży wpływ na świadomość narodową Irlandczyków, po raz pierwszy zwolennicy niepodległości przeważyli nad zwolennikami autonomii. Oznaczało to że sprawa irlandzka nie może być dłużej odkładana i rozgrywana w parlamencie brytyjskim, nawet jeśli to miało prowadzić do konfliktu z protestantami z Ulsteru.
Napoleon Bonaparte – jak kształtowała się legenda
Jestem w trakcie pasjonującej lektury „Spór o Napoleona we Francji i w Polsce”. Książka zgodnie ze swym tytułem opowiada o zmaganiach historyków z tą zdecydowanie ponadprzeciętną postącią jaką jest Napoleon Bonaparte. W Polsce, dzięki propagandzie romantyków jest postrzegany jako wyzwoliciel narodów (z naciskiem na polski), geniusz wojskowy, do czego m.in przyczynił się Mickiewicz lub na przykład Wybicki, nie mówiąc już o szeregu pomniejszych autorów, pieśniarzy, poetów, dramaturgów, etc.
Chciałbym się skupić jednakże tylko na jednej książce z całego panteonu dzieł XIXwiecznych o Napoleonie Bonaparte po klęsce pod Waterloo. Swoje wspomnienia zostawili gubernator wyspy św. Heleny, Hudson Lowe oraz towarzysze Napoleona jak Gaspard Gourgaud, hrabia Charles Montholon w tym ostatni lekarz Napoleona Francois Antommarchi. Książką która wywarła międzynarodowe znaczenie oraz książką którą będę opisywać jest Memorial de Sainte Helene napisany przez Emanuela Las Casesa.
Emanuel był markizem, walczył w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Wrócił w okresie rewolucyjnym do Francji, został szambelanem (po dojściu Napoleona do władzy oczywiście, nie przed) i hrabią cesarstwa. Piastował także godność członka Rady Państwa chociaż było to raczej mało ważne stanowisko. Towarzyszył Napoleonowi do samego końca, jednakże musiał opuścić wyspę w grudniu 1816 z rozkazu gubernatora
Notatki są dyktowane przez Napoleona co wydawać się mogło że pozwala na uznanie ich unikatowego charakteru. Niestety, pierwsze edycje są uboższe o wiele faktów oraz o nazwiska ludzi którzy zmienili lojalności po upadku cesarstwa. Najpełniejsza i najbardziej wartościowa jest edycja z lat 1830-32, na niej będzie się opierać ta pseudoanaliza.
Wszystkie ważne rzeczy z tego „testamentu” Napoleona będą wymienione w poniższych punktach (bo kocham listy!):
- Napoleon zwracał uwagę na to że przybył do Anglii dobrowolnie i oddał się w ręce Anglików licząc na ich miłosierdzie. Z tego miał wypływać wniosek że Anglicy uczynili z Napoleona męczennika, co miało mu przysporzyć chwały
- Dążył do przedstawiania swoich rządów jako okresu wielkiego postępu. Jest to conajmniej dyskusyjna teza, wziąwszy pod uwagę odrzucenie rewolucyjnych ideałów. Przerzucając to na grunt polski, nie dokonano wielkich osiągnięć (głównie ze względu na zagrożenie Rosji oraz tymczasowość państwa), nawet w dziedzinie propagandy.
- Rewolucja francuska była klęską. Rachunek zysków i strat był zdecydowanie negatywny, ważny był dla Napoleona brak stabilizacji. Idealizuje on życie w burżuazyjnym państwie.
- Potępia uległość żyrondstów i ich niechęć do ludu Paryża. Utorowali oni swoim postępowaniem drogę jakobinom, w których działaniach brakowało wolności i dyskusji (tak!)
- Small fact: Napoleon nigdy nie widział się z Maksymilianem Robespierrem, ale uważał że jego zabójcy okryli go hańbą oraz że próbowali zrzucić na niego całą winę za wypadki rewolucji
- Tytuł cesarski był tylko formalnością (jest to conajmniej dziwna teza, która staje się zrozumiała gdy przypomnimy sobie jedną z grup do których ta książka miała dotrzeć: republikan).
- Uważał że realne było podbicie Wysp Brytyjskich do czasu klęski pod Trafalgarem
- Uznawał niesłuszność wysyłania wojsk do Santo Domingo, a nawet pisał że dawne formy kolonializmu się przeżyły!
- Główną przyczynę klęski 100 dni widział w dowódcach którzy nie chcieli walczyć i byli zainteresowani utrzymaniem majątków niż walką a także zdradą aliantów. Dobrodusznie Napoleon mówi że dalsza walka kosztowałaby wiele żyć a on musiał by postępować jako despota (to jak scharakteryzujemy wcześniejsze lata?)
- Wypowiadał się za wolnością słowa (dla porównania, za czasów Napoleońskich wychodziły w Paryżu tylko 4 gazety a cenzura była wyjątkowo surowa)
- Zarzuty o umacnianie feudalizmu odpiera twierdząc że nowa szlachta była oparta na zasługach i każdy miał dostęp do niej (co jest bardzo nieudolną próbą zamaskowania faktu odrzucenia równościowych haseł, w średniowieczu też w teorii każdy mógł liczyć na nadanie królewskie i tytuł w ramach zasług dla monarchy lub kraju)
- Zależało mu na ludzie, nie na szlachcie (o rly?)
- Miał do spełnienia misję, co obrazuje ten cytat: „Przyszłość nas zrozumie, pozostaniemy męczennikami nieśmiertelnej sprawy”. Nie jest to uderzające podobieństwo do niespełnionego malarza z wąsikiem? Albo też: „The glory of France is to identify herself with me”
- Wyrażał się pozytywnie o Polakach, mówił że kampania 1812 roku ma na celu odbudowę niepodległej Polski (fun fact: nigdy nie zadeklarował wspierania Polski w czasie bycia u władzy).
Książka Emanuela Las Cases jest dostępna po polsku tutaj.
Ossów – starcie kołtuństwa z przebaczeniem
Tematem mojej pierwszej notki na odświeżonym blogasku będzie artykuł Pawła Wrońskiego „Goń bolszewika choćby martwego„. Artykuł jest ciekawy ale warto go rozebrać na części pierwsze, bo takiej ilości butthurtu kryjącej się w Polakach a związanej z historią nie było od dawna.
Słuchałem w radiu wypowiedzi jej uczestników. Okazało się, że ci, którzy grają bolszewików, czynią to z „ogromnym wstydem”, ale „ktoś to robić musi”.
Przy tej części mózg mi opadł z hukiem na podłogę. Jak można dkn grać w inscenizacji historycznej i wstydzić się postaci którą się gra. Zawsze mi się kojarzyły inscenizacje historyczne z ciekawymi imprezami na których zadowoleni z swego wyboru ludzie udawali żołnierzy, wykonywali komendy, etc. Ale! Najwyraźniej w kato-bogojczyźnianej wizji świata, bolszewicy są uznawani za zło ostateczne którego nie wolno odtwarzać (pół biedy że księża nie zakazują przebierania się za bolszewików). Nasuwają mi się podobieństwa z teatrem (albo raczej przeciętną, marną do bólu polską telenowelą). I tu, i tu mamy do czynienia z aktorami, różnica w poziomie kulturowym oraz w odbiorze (ciężko mi jest wyobrazić sobie przedstawienie na festynie miejskim, inscenizację wśród rozbawionego tłumu jest znacznie łatwiej). A jednak różnica jest kolosalna, bo nie wiem, który aktor odpowiedział by że się wstydzi grać daną postać. Po części pokazuje to że niezbędne jest pojednanie z Rosjanami i wymagane są spektakularne gesty podobne do tych które były przy pojednaniu polsko-niemieckim a także zwykła codzienna wymiana (jak na nieszczęście Kaliningrad jest obwodem czysto wojskowym, zamkniętym na sąsiadów).
Ale! Im w las tym gorzej!
Nie można upamiętniać okrutnych najeźdźców, którzy chcieli zniszczyć zmartwychwstałą Rzeczpospolitą
Dlatego – zdają się mówić – akurat wobec bolszewików winniśmy zrezygnować z respektowania umów międzynarodowych, zgodnie z którymi każdy żołnierz z wyjątkiem zbrodniarza wojennego ma prawo do grobu.
Idąc tym tropem powinniśmy zakazać stawiania grobów wszystkim żołnierzom wrogich formacji jak Wehrmacht albo
Armia Czerwona, obydwie formacje były bowiem przeciwne niepodległości Rzplitej. Jaka różnica jest między przeciętnym Niemcem a przeciętnym żołnierzem Armii Czerwonej? I jedni i drudzy dążyli do wymazania Rzplitej z map Europy, różnica jest taka że Niemcy przeprosili za krzywdy i nauczają w szkołach „poprawnej” (tj. takiej w której Niemcy rozpętały wojnę i są odpowiedzialne za zbrodnie na narodzie polskim, żydowskim, etc) historii, a Rosjanie trzymają się starych schematów w nauczaniu (chociaż najnowsze przemówienia premiera Rosji Putina i prezydenta Mediediewa świadczą o odwróceniu się od komunistycznych sloganów).
Zapewne trudno nam przyjąć do naszej polskiej świadomości opinię, że dla wielu ówczesnych Rosjan wojna z Polską nie była wyłącznie „eksportem rewolucji”, ale wojną w obronie ojczyzny zaatakowanej przez Polaków pod Kijowem.
Dokladnie! Optyka rosyjska na wojnę jest zupełnie inna, Rosjanie postrzegają wyprawę z 1920 jako początek agresji (mało kto zdaje się wiedzieć o planach Lenina na poniesienie komunizmu na zachód). Kijów był traktowany przez Rosjan jako część Rosji, co nie jest niczym dziwnym biorąc pod uwagę zespolenie inteligencji ukraińskiej (szczupłe grono tak nawiasem mówiąc) oraz bardzo niską świadomość narodową (co tłumaczy porażkę URL w 1920).
Nadal postrzegamy rok 1920 jedynie jako triumf zachodniej cywilizacji
Nadal mnie przeraża to że bitwa z bolszewikami jest uznawana za 18 bitwę świata. Raz że jest to z czasów przedwojennych i dzisiaj zostało by to zepchnięte przez utarczki nacjonalistów z komunistami w chinach, WWII, oraz Wietnam. Przeraża mnie to w takim sensie że służy do podpompowania polskiego nadętego ego: „Polska przedmurzem cywilizacji/chrześcijaństwa/Zachodu/skreśl co ci się nie podoba”.
Bo skoro w 2010 roku nadal walczymy pod Ossowem w obronie krzyża, Polski, cywilizacji, racjonalna rozmowa jest niemożliwa.
Na szczęście dotyczy to marginesu, głośnego i zakłócającego porządek w Polsce (vide: krzyż) i pozwala mieć nadzieję na skuteczne polsko-rosyjskie pojednanie