Here lies an evil man

Coroczna jesienna grypa wbrew pozorom nie położyła mnie, ale zasiała spustoszenie w moim umyśle, przez co ostatni weekend minął na szwendaniu się po domu i nieumyślnym psuciu kolejnych elektronicznych urządzeń. Lenistwo objawiło się już w piątek wieczorem - po przyjściu z spotkania organizacyjnego na prywatny angielski zakopałem się w domu, nie idąc na piwo klasowe. Moja wina, moja bardzo wielka wina. ;)

Z weselszych wieści - po ponad miesięcznym oczekiwaniu zdobyłem dowód osobisty. Prawie równocześnie z dowodem dostałem wezwanie do WKU w celu spełnienia obowiązku służby rezerwowej. Wezwanie jest na 11 października (grr, po zajęciach) , dzięki czemu mam jeszcze dwa tygodnie na przekonanie się czy będę ręcznie rozminowywał pola minowe w Afganistanie po studiach.

Mówiąc o studiach, nadchodzi powoli ta wiekopomna chwila kiedy trzeba wybierać zdawane przedmioty na maturze. Wybrałem angielski, matmę i historię (rozszerzone) pomimo sugestii ex”profesora” od histy (”Czy byłeś w pełni władz umysłowych kiedy to wpisałeś?” - autentyk), polski (podstawowy). Wybrałem wariant asekuracyjny (stosunki międzynarodowe, prawo,whatever) z informatyką na UŁ. Pozostało już tylko zadzwonić do Uniwerku Łódzkiego i wypytać o szczegóły rekrutacji.

Teraz już tylko pozostało wyzdrowieć i skombinować kasę na nowy komputer…

0 Odpowiedzi do “Here lies an evil man”


  1. Brak komentarzy

Napisz odpowiedź




Archiwum